|
W całej sadze zwraca uwagę niemalże chora fascynacja ciężką, futurystyczną techniką - filmy przepełnione są scenami dokowania, lądowania, cumowania, czy też automatycznej pracy komputerów i mechanicznych ramion oraz serwomotorów, co podparte jest istnym futurystycznym podkładem dźwiękowym.
W dużej mierze właśnie dzięki tym efektom filmy zawdzięczają swój specyficzny, ciężko podrabialny klimat.
Fascynację wśród wielu wzbudził także wiarygodny obraz wojska przyszłości (głównie część druga sagi), ukazany po raz pierwszy w historii kina S-F. Niewielka grupka ludzi, nie była wyposażona w komiksową broń, ale w ciężki sprzęt będący naprawdę maszynami zniszczenia.
Siła rażenia takiego oddziału była większa niż niejednej współczesnej armii. Mimo tego niezwyciężony człowiek, otoczony zewsząd techniką, okazał się bezradny w starciu z naturalną siłą obcego gatunku.
Ten, jak i wszystkie wspomniane aspekty zadecydowały o tym, że saga "Obcy" ma wielu zwolenników na całym świecie. "Obcy" stał się symbolem prawdziwego koszmaru. Żaden inny dreszczowiec nie wydaje się aż tak rzeczywisty i wiarygodny. Dlatego też wiele osób uznaje, iż rasa obcych naprawdę istnieje i pewnego dnia przybędzie na Ziemię, aby wypełnić przepowiednię apokalipsy ;-p. W końcu nikt nie udowodnił, że jest to niemożliwe...
Czasami zastanawiam się, czy obcych mógł wymyślić człowiek w pełni zrównoważony. Odpowiedź brzmi - TAK, kwestią jest tylko, co przedtem połknął, wstrzyknął lub wypalił. Już wyjaśniam. Wszystko zaczęło się bowiem od snu pewnego człowieka. Śnił on o podróżującym w przestrzeni gotyckim zamku, w którym odcięte ludzkie dłonie zakończone biczami próbowały go chwycić za twarz i udusić. W dalszej części snu po mrocznych, niekończących się labiryntach ścigała go niewyraźna zmora, ni to szkielet, ni to owad, ani drapieżnik.
Można się tylko domyślać, co zażył ten człowiek na sen, aby uzyskać taki efekt, ale nie zmienia to faktu, że bez tej chorej wizji nie byłoby "Obcego" takiego, jakiego znamy dzisiaj. Przypadek sprawił, że człowiek ten o nazwisku Scott był reżyserem filmowym. Ów sen utkwił mu tak mocno w pamięci, iż postanowił przedstawić go na taśmie filmowej.
O dziwo znalazł osobę, która była na tyle szalona, że podjęła się próby zmaterializowania zmory ze snu reżysera. Był nim Hans Ruedi Giger - plastyk surrealista ze Szwajcarii, który stworzył niepowtarzalną postać obcego i przerażającą scenografię filmu.
Tak powstał film, który rozpoczął nową era w historii kina Science-Fiction. Film Ridleya Scotta "Alien", zapoczątkował sagę, znaną doskonale na całym świecie, nawet przez tych, którzy urodzili się ładnych parę lat po powstaniu pierwszej części. Ridley Scott reżyser takich filmów, jak "Blade Runner", czy "Gladiator" stworzył najdłużej rozwijany cykl filmów S-F.
Historia porucznik Ellen Ripley, walczącej z bezlitosną obcą formą życia, nie zakończyła się nawet po jej filmowej śmierci i rozkwita nadal reżyserowana za każdym razem przez inną osobę. Każdy z reżyserów inaczej podchodził do cyklu, wprowadzając do niego coś nowego. I to stanowi o specyfice tej serii, która różni "Obcego" od innych kinowych sag S-F, takich jak chociażby "Gwiezdne Wojny", czy "Star Trek".
W tekst wpleciono fragmenty artykułu:
"Obcy: Historia pewnego koszmaru" (FENIX nr 75 - 6/1998)
|